Chorwacja 2020

Dlaczego (znowu) Chorwacja!

2020 był dziwnym rokiem. Wybuch pandemii, a potem ograniczenia w podróżowaniu sprawiły, że musieliśmy zrewidować początkowe plany objazdowej wycieczki po Hiszpanii i zastanowić się nad wczasami gdzieś bliżej. Padło na Chorwację – i pojawił się dodatkowy warunek, że ma to być samodzielny dom. W demokratycznym głosowaniu (wraz z Huminiakami, naszymi spradzonymi towarzyszami wakacji, których towarzystwem znowu mogliśmy się cieszyć) wybraliśmy miejscowość Gabonjin na wyspie Krk w zatoce Kvarner. Postanowliśmy poprzedzić go tygodniowym wyjazdem na wyspę Hvar, na kemping, na którym już kilka lat wcześniej byliśmy.

Neandertalac i Split

Nasz pobyt zaczął się jednak od wizyty w Muzeum Neandertalczyka („Neandertalaca”) w Krapinie, miejscowości przy głównej autostradzie wiodącej przez Czechy, Słowenię i Austrię do Chorwacji. W jaskini, w osadach mułu odnaleziono liczne ślady dużej grupy pierwotnych hominidów, która mieszkała tam kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Mimo, że znaleziska nie były zbyt spektakularne, to muzeum zakomponowane jest tak, że wpisuje historię znalezisk w całą ewolucję Wszechwiata, planety i gatunku, a potem prezentuje okazy – wszystko zaś okrasza filmem, który fabularyzuje znaleziska i pozwala nam poczuć się tak, jakbyśmy sami byli neandertalczykami.

W Splicie czekała nas niezbyt miła niespodzianka – nasze mieszkanie okazało się być ciasnym, jednopokojowym „studio” z kuchnią i łazienką, na dodatek oddzielonym cienką ścianą od mieszkania w socjalistycznym bloku. Jego zaletą był natomiast widok z okna, odległość od centrum oraz możliwość zapoznania się ze swoistym urokiem corbousierowskiego blokowiska w klimacie, dla którego było ono zaprojektowane – w wersji jugosłowiańskiej. I tak – szerokie aleje, które miały być niczym deptaki handlowe miast, są puste i zaśmiecone. Wymyślne, kubistyczne formy budynków są odrapane i popękane. Przy bramach, które miały łączyć mieszkańców, znajdują się ostrzeżenia, że są monitorowane (chodzi, jak sądze, o informację, że nikt, kto w nich sika i napada współobywateli, nie będzie bezkarny). Wszędzie znajdują się graffiti poświęcone Hajdukowi Split i wyrażające, oględnie mówiąc, ograniczony szacunek do jego ligowych konkurentów.

Centrum Splitu by night było zaś przewidywalne – gwarne, wypełnione po brzegi turystami, pełne blichtru i drogie.

 

         

 

1 2 3 4 5  Następna >>