Przejazd na północ, na wyspę Krk, rozpoczęliśmy od promu z powrotem do Splitu oraz wizyty w Wąwozie Paklenica. Wapienny, z okresowym potokiem spływającym z gór, stanowi jedną z atrakcji środkowej Dalmacji. Znany jest także z tego, że kręcono tutaj film Winnetou wg. książek Karola Maya. Sam wąwóz jest prawdziwą mekką wspinaczy; jego ścianami poprowadzone są bodaj setki dróg wspinaczkowych, z wkręconymi na stałe zabezpieczeniami. Zajrzeliśmy do centrum edukacyjnego, dotarliśmy w upale do (nieczynnego o tej porze roku) wodospadu i zeszliśmy na dół. Paklenicę na pewno warto odwiedzić – ale koniecznie na dłużej i raczej wiosną, kiedy temperatury są niższe a wody więcej, niż latem.
Czekała nas największa przygoda tego dnia, Jadranska Magistrala, zwana potocznie Jadranką. Jednopasmowa droga krajowa przebiegająca wzdłuż pasma Velebitu, od Zadaru po Rijekę, jest jedną z najbardziej malowniczych dróg Europy i najbardziej malowniczą drogą Chorwacji. Wije się przez prawie 300 km z Adriatykiem po jednej, a górami po drugiej stronie. Nieliczne miasteczka i wioseczki dosłownie przyklejone do skał prezentują się momentami nieziemsko, a przez cały czas towarzyszy nam widok na bezdrzewną, nieco niesamowitą wyspę Pag.
Do Gabonjina dotarliśmy pod wieczór, rozpoczynając główną, prawie dwutygodniową część naszego pobytu.
Wypoczywaliśmy zasadniczo na dwóch plażach. Jedną z nich, jeśli można to określić mianem „plaży”, był tzw. Rajski Put; droga gruntowa prowadząca z miejscowości Malinska do miejscowości Njivice. Miejsca do plażowania znajdowały się na skałach, osłonięte pachnącym sosnowym lasem. Największą zaletą tej plaży był cień oraz szmaragdowy kolor wody. Atmosferę psuł trochę względny tłok (zwłaszcza bliżej Malinskiej) oraz podpływający statek z przeszkolnym dnem („Halb u-boot”), pozwalający podziwiać podwodne życie.
Większość dni spędziliśmy jednak na plaży przy kempingu Škrila w miejscowości Stara Baška. Urocza, żwirowa zatoczka ograniczona z dwóch stron skałami, oferowała dokładnie to, czego potrzebowaliśmy: ciepłą wodę, wygodne zejście, uroczy krajobraz i pełny relaks pod naszym parasolem LGBT. Spędziliśmy na niej większość dni pływając, opalając się i grając we włoskę grę scopa. Bonusowymi atrakcjami była możliwość pożyczenia tzw. supa (dmuchanej deski) oraz zbudowana na skale altana letniskowa z niesamowitymi widokami na Zatokę Kvarner i okoliczne wyspy.
<<
Poprzednia 1 2
3 4 5 Następna >>