Hiszpania 2023

Na europejskiej mapie krajów, które odwiedziliśmy, Hiszpania była swego rodzaj białą plamą. To znaczy formalnie oboje byliśmy tam – tyle że jedynie w Katalonii, a to tak nie do końca Hiszpania. Mieliśmy jeszcze jedną lukę – nigdy nie byliśmy na wakacjach kamperem i byliśmy ciekawi, jak to jest. Tak więc ustaliliśmy: Rok 2023 to Hiszpania i kamper.

Z polecenia znaleźliśmy panią Monikę, która wynajmuje kampera, uzgodniliśmy warunki i cenę i kupiliśmy lot do Alicante. Wybór padł na przełom sierpnia i września – mieliśmy bowiem nadzieję, że nie będzie wtedy już takich upałów, a nadal będzie ciepło. Nie zawiedliśmy się.

Jak zwykle – postanowiliśmy połączyć wypoczynek typowo plażowy ze zwiedzaniem. Obowiązkowym punktem naszego planu była Alhambra – zamek i pałac z czasów arabskiego panowania w Andaluzji. Zawczasu wykupiliśmy bilety – i ruszyliśmy w drogę.

Plaże

Mając kamper, mogliśmy przemieszczać się z miejsca na miejsce, „żabimi skokami”, po kilkadziesiąt kilometrów. Ale zaczęliśmy skromnie – pierwsze trzy dni spędziliśmy na kempingu niedaleko Cartageny, około godziny drogi od Alicante. Trochę dla aklimatyzacji, trochę dla przyzwyczajenia się – i przez kilka dni korzystaliśmy rano z plaży, po południu z basenu ze słodką wodą, jak również z restauracji, pijąc w środku dnia orzeźwiający tonik.

Wybieraliśmy plaże oddalone od centrów miast, z reguły leżące w rezerwatach i parkach narodowych. Jedyną niedogodnością była konieczność dojechania do nich lub dojścia – co w upale bywało uciążliwe. Morze było bardzo zmienne – jednego dnia całkiem spokojne, innego dnia były ogromne fale. Największe chyba wrażenie zrobiła na nas plaża w rezerwacie Cabo de Gata. Czarny, wulkaniczny piasek przemieszany z białym, saharyjskim; łagodne zejście; krystalicznie czysta woda – i skały o fantazyjnych kształtach obramowujące plaże – to wszystko pozostanie w naszej pamięci. Każdy może obejrzeć Playa de Monsul w filmie „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata” – to na tej plaży Sean Connery rozprawiał się z samolotem płosząc ptaki.

Jedyną „cywilizowaną”, miejską plażą, z której uroków korzystaliśmy, była plaża w miejscowości Vera. Taka plaża ma swoje zalety – jest bar (a nawet kilka), leżaki do wynajęcia, prysznice, toalety, itd.; plaża jest strzeżona i sprzątana. Ale chyba jednak wolimy bardziej dzikie miejsca.

 

                  

 

 << Poprzednia  2  3  4  5  Następna >>