Sardynia 2022

Historia pewnej przyjaźni

Aby zrozumieć jak trafiliśmy na Sardynię, trzeba się cofnąć do roku 1989. Wtedy to miała miejsce wymiana młodzieży pomiędzy II LO w Opolu, do którego chodzili Ania i Kuba i Liceo Classico w Nuoro na Sardynii. Najpierw włoska młodzież przyjechała do Polski, a potem my do Włoch. Przyjaźń zawiązała się na dobre, wizyt było kilka, jeśli nie kilkanaście, w tym jedna na weselu Diega. Wspominał kilka razy, że ma apartament wakacyjny w Budoni i chętnie udostępni go nam na wakacje. Zorganizowaliśmy się więc na sam początek wakacji, kiedy we Włoszech jest jeszcze przed sezonem; namówiliśmy naszych sprawdzonych wakacyjnych przyjaciół, Zuzę i Tomka. Wzięliśmy nasze młodsze córki – i decyzja zapadła, wakacje 2022 na Sardynii!

Plan był taki, żeby połączyć wypoczynek typowo śródziemnomorski (plaża, morze) ze zwiedzaniem unikatowego, sardyńskiego interioru, tak odległego od czegokolwiek, co oferuje Europa. Podróż była też odrobinę sentymentalna – Kuba chciał odwiedzić miejsca, w których był jako młodzieniec i przypomnieć sobie to wszystko, co miał okazję poznać podczas wcześniejszych pobytów.

I tak, tuż po zakończeniu roku szkolnego wyjechaliśmy do Berlina, skąd polecieliśmy bezpośrednio do Olbii, która jest „bramą do Sardynii”. Przy okazji odwiedziliśmy (niesławne) lotnisko Berlin Brandenburg, największą kompromitację niemieckiej zdolności przeprowadzania inwestycji. Jest takie… zimne, bezosobowe i jakoś źle zorganizowane – żeby przejść od busa do samolotu, przeszliśmy przez całą jego długość ze trzy razy. Niewielką nagrodą był tradycyjny berliński currywurst. Odlecieliśmy „tylko” z dwugodzinnym opóźnieniem, co w dobie strajków można by uznać za pewien sukces.

Na początek – kilka zdjęć z dawnych lat (pobyt w 1989, 1992 oraz 2009) oraz mapa naszej podróży.

        

 

 

 << Poprzednia 1  2  3  4  5  6  Następna >>